Australian Open: Andy Murray powalczył ponad siły. Brytyjczyk zagrał swój ostatni mecz w tym turnieju

– Chciałbym zakończyć karierę po Wimbledonie, ale nie jestem pewny, czy będę w stanie to zrobić. Sądzę, że jest możliwe, iż to Australian Open będzie moim ostatnim turniejem – mówił na konferencji prasowej kilka dni wcześniej Murray. Szkot nie krył wzruszenia, w jego oczach pojawiły się łzy. Jednocześnie zaznaczył, że fizyczny ból, który czuje, nie pozwala mu normalnie funkcjonować. – Mogę grać z ograniczeniami, ale to nie pozwala mi czerpać radości z rywalizacji czy treningu. Zrobiłem wszystko co mogłem, by poprawić sytuację z biodrem, ale nie pomogło to zbyt wiele. Ból jest zbyt duży. Granie w ten sposób nie jest czymś, co chciałbym kontynuować.

Mecz z Bautistą-Agutem miał być krótki i długo zapowiadało się, że dokładnie tak się stanie. Hiszpan wygrał dwa pierwsze sety (oba po 6:4) i trudno było wierzyć, że zwycięzcę wyłoni aż pięć partii. A jednak – Murray po dwóch tie-breakach wygrał kolejne sety i niektórzy uwierzyli, że dojdzie do prawdziwej sensacji.

Piąty set dał jednak wyraźną odpowiedź, kto ma przewagę kondycyjną. Bautista-Agut właściwie od początku narzucił swoje warunki, dwukrotnie przełamał Murraya i mimo iż ten heroicznie walczył, wielokrotnie mając grymas bólu na twarzy, ostatecznie wygrał 6:2.

Brytyjczyka, aktualnie notowanego w trzeciej setce rankingu ATP, żegnały brawa i hit “We Are The Champions” z głośników. Swojego uznania nie krył również Bautista-Agut. – On jest niesamowicie trudnym przeciwnikiem do pokonania – mówił tuż po meczu.

– Chciałem podziękować mojemu zespołowi, mojej rodzinie, wszystkim, którzy mi kibicowali. Nie wiem, co mam więcej powiedzieć. Może zobaczymy się jeszcze w przyszłości w jakichś innych okolicznościach? Nie wiem, czy można było zrobić więcej, by wrócić – mówił Murray po trwającym ponad cztery godziny wykańczającym spotkaniu.

Roberto Bautista-Agut – Andy Murray 6:4, 6:4, 6:7(5), 6:7(4), 6:2