Wejście smoka Marii Szarapowej w jej 15. starcie w Australian Open

Rower, obwarzanki, okulary – jak nie nazywać by takiego wyniku – to ostatnio takie rozstrzygnięcia właściwie się w kobiecym tourze nie zdarzają. Coraz bardziej wyrównany poziom w kobiecym tenisie powoduje, że nawet zawodniczki z drugiej setki stawiają gwiazdom wielki opór i wielokrotnie sprawiają niespodzianki. Tym razem jednak 22-latka z Wysp Brytyjskich nie miała najlepszego dnia (także zdrowotnie) i nie była w stanie nawiązać walki z Szarapową. – Rywalka nie wypadła najlepiej, ale tak czy owak żeby wygrać, trzeba wykonać pewną pracę. I ja ją w tym spotkaniu wykonałam, z czego się bardzo cieszę. Młode pokolenia coraz mocniej wkracza w nasz świat, ale czasami udaje się je jeszcze powstrzymać – powiedziała była liderka rankingu WTA po 63-minutowym pojedynku.

Jej sukces nie jest niespodzianką, ale rozmiary z pewnością już tak. Szarapowa zarobiła z nagród ponad 38 mln dol., jej rywalka zaledwie 265 tys. Dla Dart był to dopiero start w głównej wielkoszlemowej drabince, Maria ma już na koncie pięć tytułów wywalczonych w Melbourne, Paryżu, Londynie i Nowym Jorku. Angielka przyznała, że przeciwniczka była w dzieciństwie jej idolką. Gdy Masza po raz pierwszy podbiła Wimbledon, ona miała zaledwie 7 lat.

Jedna z najbogatszych sportsmenek świata bezpośrednio skończyła w poniedziałek aż 55 uderzeń, ale jej winnery nie były tylko grane z końca kortu. Mieszkająca na Florydzie gwiazda, która od wrześniowego US Open brała udział tylko w imprezie w Shenzhen, popisywała się także efektownymi wolejami, dropszotami i lobami. To nie był jedynie popis czystej siły i zabójczych forhendowo-bekhendowych prędkości…

W drugiej rundzie Szarapowa zmierzy się ze Szwedką Rebeccą Peterson. W trzeciej może zagrać z broniącą tytułu Caroline Wozniacki.