Wolność wypowiedzi może ograniczyć prawo do bycia zapomnianym

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) ma rozstrzygnąć m.in. jakie obowiązki spoczywają na operatorze wyszukiwarki internetowej, w przypadku gdy dane wrażliwe są zawarte w artykule prasowym lub gdy opublikowane treści są nieprawdziwe czy niekompletne. To za sprawą czterech osób, które domagały się od spółki Google usunięcia z wyników wyszukiwania, w oparciu o imiona i nazwiska skarżących, różnego rodzaju linków kierujących do prowadzonych przez osoby trzecie stron internetowych (C-136/17). Żądania odnoszą się do usunięcia m.in. filmu, który bezpośrednio ukazywał charakter rzekomej relacji skarżącego z osobą piastującą funkcje publiczne oraz insynuował korzyści wynikające z tej relacji dla skarżącego, artykułu prasowego odnoszącego się do samobójstwa członka Kościoła scjentologicznego, wspominającego, że osoba żądająca jego usunięcia była PR managerem tegoż Kościoła oraz kilku artykułów odnoszących się do postępowań karnych jednego ze skarżących, dotyczących nielegalnego finansowania partii politycznych, w których to postępowaniach osobę tę skazano, a następnie po latach uniewinniono; czy też artykułu dotyczącego skazania innego skarżącego za napaść seksualną na nieletniego, w którym ujawniono intymne szczegóły z jego życia. Google nie spełnił ich prośby. Dlatego zwróciły się do francuskiej Krajowej komisji ds. informatyki i swobód (Commission nationale de l’informatique et des libertés, CNIL, odpowiednik naszego Urzędu Ochrony Danych Osobowych) o wezwanie Google do usunięcia wyników. CNIL odmówił. Sprawa trafiła do Rady Stanu (Conseil d’État), która nabrała wątpliwości prawnych i zadała cztery pytania TSUE.

Czytaj również: Według SN internauta korzystający z wyszukiwarki nie jest bezmyślny >>

Zakaz przetwarzania danych wrażliwych obejmuje operatorów wyszukiwarek

Zapytała m.in., czy, uwzględniając szczególne zobowiązania, kompetencje i możliwości operatora wyszukiwarki, nałożony na innych administratorów danych zakaz przetwarzania szczególnych kategorii danych osobowych (takich jak opinie polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne czy też dane dotyczące życia seksualnego) ma również zastosowanie do operatora wyszukiwarki internetowej.  Rzecznik generalny uważa, że tak. W opinii Macieja Szpunara przepisy dyrektywy należy interpretować w sposób uwzględniający zobowiązania, kompetencje i możliwości operatora wyszukiwarki. Podkreślił on, że ustanowione zakazy i ograniczenia nie mogą mieć zastosowania do takiego operatora w sposób analogiczny do sytuacji, w której on sam zamieściłby te wrażliwe dane na stronach internetowych, do których prowadzą wyświetlane linki. Ponieważ, logicznie rzecz biorąc, wyszukiwarka może zadziałać i dostarczyć wyników dopiero po opublikowaniu (wrażliwych) danych w Internecie, te zakazy i ograniczenia mogą mieć zastosowanie wobec jej operatora tylko w zakresie dotyczącym odsyłania, w rezultacie następczej kontroli przeprowadzanej już po wniesieniu żądania usunięcia linków przez osobę, której dane dotyczą.

Wnioski trzeba realizować systematycznie

Drugie pytań dotyczy istnienia po stronie operatora wyszukiwarki internetowej obowiązku systematycznego usuwania linków prowadzących do stron internetowych zawierających wrażliwe dane osobowe. Rzecznik generalny przypomniał, że dyrektywa zakazuje przetwarzania wrażliwych danych osobowych. Wskazał, że nałożony na operatora wyszukiwarki internetowej zakaz przetwarzania takich danych wiąże się, z zastrzeżeniem określonych w dyrektywie 95/46 wyjątków, ze zobowiązaniem go do systematycznego uwzględniania żądań usuwania linków prowadzących do stron zawierających takie dane. Rzecznik generalny jest bowiem zdania, że ustanowione w dyrektywie 95/46 wyjątki od zakazu przetwarzania wrażliwych danych osobowych mają zastosowanie, nawet jeśli niektóre z tych wyjątków zdają się mieć, jeśli chodzi o zastosowanie ich w przypadku wyszukiwarki internetowej, bardziej teoretyczne niż praktyczne znaczenie. W przypadku wniesienia żądania usunięcia linków prowadzących do stron internetowych zawierających wrażliwe dane osobowe operator wyszukiwarki internetowej musi dokonać wyważenia pomiędzy, z jednej strony, prawem do poszanowania prywatności i prawem do ochrony danych oraz, z drugiej strony, prawem opinii publicznej do dostępu do danej informacji, jak również prawem do swobody wypowiedzi przysługującym podmiotowi, od którego ta informacja pochodzi.  

Artykuły  prasowe na szczególnych zasadach

Rzecznik generalny rozważył też kwestię żądań usuwania linków prowadzących do stron internetowych zawierających dane osobowe, które stały się niekompletne, niedokładne lub nieaktualne, tak jak ma to miejsce na przykład w przypadku artykułów prasowych dotyczących wcześniejszego etapu prowadzonego dalej postępowania sądowego. Rzecznik generalny uważa, że w takich okolicznościach operator wyszukiwarki internetowej musi w każdym poszczególnym przypadku dokonać wyważenia pomiędzy, z jednej strony, przysługującymi na podstawie art. 7 i 8 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej prawami podstawowymi do poszanowania prywatności i ochrony danych oraz, z drugiej strony, prawem opinii publicznej do dostępu do danej informacji.  Należy przy tym uwzględnić, że taka informacja jest podawana w celach dziennikarskich czy też w celu uzyskania wyrazu artystycznego lub literackiego.

Kłopotliwe prawo do zapomnienia

Warto pamiętać, że 13 maja 2014 r.  TSUE wydał wyrok w sprawie C-131/12 (sprawa Google Spain), który usankcjonował prawo do bycia zapomnianym. Od tej pory jednak pojawiają się wątpliwości co do zakresu i zasad jego stosowania.  W tym samym dniu Maciej Szpunar wydał opinię w innej sprawie, ale również dotyczącej tego prawa i Google. Uznał, że realizując prawo do zapomnienia, operator wyszukiwarki internetowej nie musi usuwać spornych linków ze światowej sieci. Nie wyklucza to jednak, że w innych okolicznościach, całkowite usunięcie byłoby uzasadnione. Każda prośba musi być więc rozpatrywana indywidualnie.