Agnieszka Hyży wspomina ceremonię zaślubin: "To był mój drugi ślub. Nie bardzo było z czym się afiszować"

Agnieszka Hyży wspomina ceremonię zaślubin: "To był mój drugi ślub. Nie bardzo było z czym się afiszować"

Choć Agnieszka i Grzegorz Hyży są małżeństwem od 2015 roku, wciąż mogą spotkać się z konsekwencjami kulis swojej znajomości. Internauci niemal przy każdej możliwej okazji wypominają Adze, że jej mąż już raz był żonaty i ma dzieci z poprzedniego związku, co automatycznie czyni z niej “złodziejkę mężów” oraz kobietę, która przyczyniła się do rozbicia rodziny. W związku z tym, dziennikarka co jakiś czas czuje się w obowiązku, aby się nieco wytłumaczyć:

Agnieszka Hyży znów tłumaczy się z “rozbicia rodziny”. “Kłamstwa bolą, a prawda jest mało sensacyjna”

Agnieszka Hyży tłumaczy się z początków znajomości z Grzegorzem: “Nikt nikomu nikogo nie ukradł, nie rozbił rodziny”

W jednym z ostatnich wywiadów prezenterka postanowiła opowiedzieć o medialnym ślubie i wiążącymi się z nim konsekwencjami. W połowie lipca 2015 roku miało miejsce niewątpliwie jedno z ważniejszych wydarzeń w życiu Hyżych. Ślub pary celowo odbył się w Rzymie, aby móc spędzić te wyjątkowe chwile z dala od mediów, w gronie najbliższej rodziny. Niestety, starania Agnieszki i Grzegorza, aby ich zaślubiny jak najdłużej pozostały anonimowe, się nie udały:

Wyjechaliśmy z Grześkiem z Polski tylko w gronie najbliższych. Nie udało nam się niestety uciec całkiem, bo polscy turyści uchwycili nas w obiektywie, jak byliśmy z rodziną, już po ślubie, w Rzymie na Kapitolu – żali się Agnieszka na łamach magazynu Gentleman po ponad trzech latach od uroczystości.

33-latka zdradziła również, że to jej konserwatywne wychowanie podpowiadało, aby nie afiszować się w przypadku drugiego ślubu:

Jestem wychowana dość konserwatywnie, a to był mój drugi ślub. Nie bardzo było z czym się afiszować. Z szacunku do dzieci, do byłych małżonków – wyznaje dojrzale Aga.

Oprócz tego, w wywiadzie dla magazynu, wyznała, że mimo dość dziwnej sytuacji rodzinnej w jakiej się znaleźli z Grzegorzem, jego dzieci traktuje jak swoje własne:

Nie pamiętają innego życia, innego układu niż ten, w którym funkcjonujemy. Wiesz, my zbudowaliśmy dość specyficznie naszą relację, nie mieliśmy możliwości randkowania, po kilku spotkaniach musieliśmy podjąć decyzję, co dalej i dodaje, że na razie nie planują z mężem wspólnego potomstwa.

Współczujecie?