Bautista kontynuuje dominację w Tajlandii

Walka o Superpole z rekordem toru. Wyścig z niebezpiecznym kontaktem liderów i walka za najwyższym poziomie, gdzie zwycięzca nie był tak oczywisty. Piekielna temperatura dała się we znaki zawodnikom na torze Chang.

Alvaro Bautista jest nie do zatrzymania. Walka o Superpole zakończyła się rekordowym czasem okrążenia 1.31,912 i z przewagą ponad 0,4 sekundy nad swoim głównym rywalem na Kawasaki – Jonathanem Rea, wywalczył pierwszą pozycję startową. Kolejną 0,1 sekundy straty zanotował Alex Lowes, który uzupełnił pierwszą linię ze swoją Yamahą. Sandro Cortese już zadomowił się w WorldSBK i wykręcił czwarty czas kwalifikacji. BMW jest całkiem szybkie na krótkim dystansie i Tom Sykes zagwarantował sobie szóstą pozycję startową. Bauti poprawił rekord o prawie jedną sekundę.

Pierwszy wyścig weekendu i już po chwili Rea wychodzi na prowadzenie. Bauti kontruje i Panowie stykają się na wyjściu z zakrętu, po czym mocno zatrząsało Ducati z numerem 19 i Rea wyszedł na prowadzenie. Sytuację wykorzystuje Lowes wskakując na drugie miejsce. Bauti potrzebował dosłownie chwili by wrócić do walki w czołówce i o ile walka z Lowesem trwała chwilę, tak na wyprzedzenie panującego mistrza świata, Hiszpan potrzebował kilku okrążeń. Kawasaki utrzymywało wyższą prędkość w zakręcie, lecz włoskie konie mechaniczne były bezkonkurencyjne na prostych.

Na dwanaście okrążeń przed końcem pierwszego wyścigu lider tabeli wyszedł na prowadzenie i z każdym metrem powiększał swoją przewagę nad Kawasaki z numerem 1, znęcając się nad psychiką Jonathana. Niepokonany przez cztery lata zawodnik z Irlandii Północnej daje z siebie 100% i nie jest w stanie zbliżyć się do tegorocznego debiutanta.

Po dwudziestu okrążeniach w tajskich tropikach Alvaro przecina linię mety i zdobywa czwarte z rzędu zwycięstwo sezonu 2019 w serii MOTUL FIM Superbike World Championship. Ponad osiem sekund później finiszował Jonathan Rea i to było wszystko, co mógł zaprezentować w sobotnim wyścigu. To wcale nie znaczy, że jest tak słaby w tym roku, gdyż trzeci na mecie Alex Lowes dojechał aż 14 sekund za triumfatorem, więc to połączenie Bautisty i Ducati jest tak niebezpieczną bronią.

Tuż za podium uplasował się Van Der Mark, przed Haslamem i Melandrim, którzy stoczyli piękną bitwę rysując sobie wzajemnie owiewki w zaciętej walce o piątą pozycję. Cortese siódmy, przed Rinaldim i Sykesem. BMW jeszcze nie może się odnaleźć na dłuższym dystansie, lecz dajmy niemieckiemu zespołowi trochę czasu na dostosowanie nowego S1000RR do poziomu wyścigowego mistrzostw świata.

Dziesiątkę zamyka Razgatlioglu i zastanawiamy się, gdzie jest drugie Ducati zespołu Aruba. Chaz Davies zaliczył delikatny szlif i choć wrócił do wyścigu, nie mógł już powalczyć o dobrą pozycję. Męczy się na nowym Panigale V4R.

Niebezpieczną wywrotkę zaliczył Eugene Laverty, w którego Ducati zawiodły hamulce i musiał się ratować skokiem z motocykla, przy ogromnej prędkości na końcu prostej. Na całe szczęście nic mu się nie stało.

W niedzielę mamy dwa wyścigi klasy Superbike, gdzie nowy od tego roku, ten na krótkim dystansie startuje o godzinie 7:00 naszego czasu, o 8:15 zobaczymy zmagania klasy Supersport, by o 10:00 rozpocząć oglądanie drugiego wyścigu WorldSBK w Buriram.