Mesut Oezil zaprosił prezydenta Turcji na swój ślub

Oezil i jego narzeczona, modelka Amine Gulse spotkali się z kontrowersyjnym prezydentem na lotnisku Ataturk w Stambule, by osobiście wręczyć mu zaproszenie na ich ślub. Uroczystość ma się odbyć latem tego roku. W niektórych tureckich mediach pojawiły się nawet plotki, że piłkarz miał poprosić Erdogana, by ten został jego świadkiem.

Przypomnijmy, że w maju ubiegłego roku rozpętała się afera, gdy mający tureckie korzenie reprezentanci Niemiec Mesut Oezil i Ilkay Gundogan zrobili sobie zdjęcie z prezydentem Turcji. Gdy fotografia obiegła media społecznościowe, na obu piłkarzy spłynęła lawina krytyki. Wielu naszych zachodnich sąsiadów uważało, że wspomnieni zawodnicy nie powinni polecieć na mistrzostwa świata do Rosji. Ostatecznie Oezil i Gundogan wystąpili na mundialu. Kadra prowadzona przez Joachima Loewa odpadła jednak z turnieju błyskawicznie, a na gracza Arsenalu znów zaczęto krytykować…

22 lipca Oezil zabrał głos w mediach społecznościowych. W swoim oświadczeniu odniósł się do wspomnianej fotografii, która wywołała burzę. – Dorastałem w Niemczech, ale moje korzenie są w Turcji. Mam dwa serca, jedno niemieckie i jedno tureckie. W dzieciństwie moja mama uczyła mnie, żebym zawsze szanował miejsce, z którego pochodzę i nigdy o nim nie zapomniał. (…) Dla mnie zdjęcie z prezydentem Erdoganem nie dotyczyło polityki i wyborów, lecz poszanowania najwyższego urzędu w kraju. Jestem piłkarzem, a nie politykiem, nasze spotkanie nie miało wydźwięku politycznego. Rozmawialiśmy o piłce, bo on też grał w nią w młodości. Nawet jeśli niemieckie media wykazały coś innego, prawda jest taka, że odrzucenie spotkania z prezydentem byłoby brakiem szacunku dla moich przodków, którzy są dumni z tego, gdzie jestem dzisiaj. Bez względu na to, czy byłby to prezydent Turcji, czy Niemiec, moje działania pozostałyby takie same. Rozumiem, że może być to trudne do zrozumienia, jednak bez względu na wynik wyborów i tak bym to zrobił – brzmiał fragment jego wpisu.

Tego samego dnia piłkarz Kanonierów zrezygnował z gry w niemieckiej kadrze. Oezil twierdził, że wielokrotnie padał ofiarą rasizmu i często nie okazywano mu szacunku. Pisał też, że niemiecka federacja (DFB) źle go potraktowała i ostro atakował prezesa związku, Reinharda Grindela.