Zespół wyklęty. Kancelaria Sejmu nie chce rozmów o LGBT+

Parlamentarny zespół ds. Debaty Publicznej chciał rozmawiać o warszawskiej deklaracji LGBT+. Musiał to robić poza Sejmem, bo jak się okazało „Sejm to nie jest miejsce na takie dyskusje”. Szef zespołu Robert Winnicki mówi: PiS się nas boi.

Do dyskusji na posiedzenie zespołu zaproszono przedstawicieli Ministerstwa Edukacji, warszawskiego Kuratorium Oświaty, Rzecznika Praw Dziecka i organizacji pozarządowych. Na liście gości znalazła się także Kaja Godek, kandydatka do Parlamentu Europejskiego i przedstawicielka Fundacji Życie i Rodzina.

– We wtorek poprosiłem, żeby zaplanować posiedzenie zespołu, okazało się, że jest sala wolna od 18:30 została zarezerwowana, poszło pismo o potwierdzenie tego do ministra Podgórskiego (wiceszef Kancelarii Sejmu red.) i zespół został zwołany – opowiada „Newsweekowi” szef zespołu Robert Winnicki. – Między godziną 15 a 16 w dniu spotkania przyszła informacja, że nie ma zgody na ten zespół, w związku z czym nie zostanie udostępniona sala. Poszedłem do ministra Podgórskiego, który zajmuje się tymi sprawami z pytaniem dlaczego, a on odpowiedział, że minister Kaczmarska (szefowa Kancelarii Sejmu – przyp. red.) powiedziała, że Sejm nie jest miejscem na takie rzeczy.

Pytamy zatem szefa Centrum Informacyjnego Sejmu o powody zakazu spotkania zespołu. Otrzymana SMS-em od Andrzeja Grzegrzółki odpowiedź brzmi tak:

„Zespoły poselskie nie są organami Sejmu, zaś ich spotkania można traktować jako formę konferencji z udziałem gości z zewnątrz. Tego typu inicjatywy wymagają uzgodnień z administratorem budynku, czyli Kancelarią Sejmu, oraz ze Strażą Marszałkowską – szczególnie w czasie posiedzenia Izby. Spotkanie nie miało związku z pracami legislacyjnymi Parlamentu, dotyczyło kwestii samorządowych”.

W Sejmie działa 238 różnych zespołów. Trudno zakładać, że na przykład Karkonosko-Izerski czy Kaszubski zajmują się tym nad czym akurat obraduje Sejm. Zdaniem Roberta Winnickiego odebranie zespołowi możliwości spotkania to akt polityczny, a nie administracyjny.

Winnicki: – Chodzi o to, że Kancelaria Sejmu działa na zlecenie PiS-u i jakby blokuje konkurencję w prawym narożniku.

Fot.: Dominika Długosz / Newsweek.pl

Posiedzenie zespołu odbyło się w siedzibie Ordo Iuris. W czasie dyskusji nie padły żadne argumenty, których nie użyliby do tej pory przedstawiciele PiS-u na sejmowych korytarzach.

Zespół parlamentarny zostaje założony na mocy Regulaminu Sejmu. Artykuł 8. punkt 6. mówi:, że „posłowie mogą tworzyć w Sejmie zespoły” i nie wskazuje żadnych ograniczeń. Spotykają się posłowie zainteresowani jakimś tematem – na przykład wspieraniem polskiej szermierki (akurat ten zespół przez dwa lata spotkał się dwa razy). Istnieje również działający ponad podziałami zespół działaczy kół gospodyń wiejskich i miejskich, którego przewodniczącą jest uciekinierka z PSL do PiS Angelika Możdżanowska. Akurat ten zespół od swego powstania nie spotkał się ani razu.

Posłowie za zasiadanie w zespołach nie pobierają żadnych pieniędzy. Jedyna korzyść jest taka, że na przykład w czasie kampanii mogą na ulotkach napisać np. „w Sejmie działa aktywnie na rzecz wsparcia polskiej szermierki”.

Jak mówią nam długoletni pracownicy Kancelarii Sejmu zgłoszony i zarejestrowany zespół ma pełną swobodę działania. Nie ma w Regulaminie Sejmu żadnej możliwości wpływania na to, o czym posłowie rozmawiają w trakcie spotkań.